sobota, 20 kwietnia 2013

Requiem dla gołębia wędrownego

Uśmiercenie, a raczej eksterminację gatunku gołębia wędrownego należy uznać za jedno ze „szczytowych osiągnięć” człowieka w kwestii niszczenia przyrody. Jedna z największych, jeśli nie największa, masakra przyrodnicza w dziejach ludzkości jest też naocznym przykładem tego, że nawet najbardziej liczne i pospolite gatunki wobec działań człowieka, i w spotkaniu z nim, nie mają szans na przetrwanie.
W 1881 roku na Coney Island, NY podczas
jednej imprezy "sportowej" zabito 20 000 gołębi

Gołąb wędrowny był najliczniejszym gatunkiem ptaka istniejącym na Ziemi w czasach historycznych. Liczebność tych ptaków w Ameryce Północnej, która była siedliskiem ich bytowania,  szacowano na 4 do 5 miliardów sztuk! Gołębie wędrowne formowały się w ogromne stada o szerokości do 1,5 km i długie na kilkaset kilometrów, a przelot tworzącej chmurę masy ptaków był, według relacji ówczesnych świadków, niezwykłym zjawiskiem świadczącym o potędze natury – największe zaobserwowane pojedyncze stado liczyło podobno 2 miliardy sztuk!

Wydało się że tak ogromnej populacji nie może nic zagrozić… a jednak. Pierwszym zagrożeniem dla gatunku stała się masowa wycinka lasów, które były naturalnym środowiskiem tych ptaków i zasiedlanie wykarczowanych terenów przez ludzi. Ostateczną zagładę gatunkowi przyniósł jednak popyt na ich mięso. Ogromna liczebność ptaków i łatwość polowań powodowała, że była to przez długi czas najtańsza i najłatwiej dostępna dziczyzna w Ameryce Północnej. Wśród ówczesnych metod stosowanych przy polowaniu na gołębie wymienia się m.in. nasączanie ziarna, które jadły gołębie spirytusem oraz podpalanie ognisk pod drzewami, na których ptaki miały gniazda.

Martha (zm. 1914)
- ostatni gołąb wędrowny

Ptaki te zabijano jednak nie tylko dla mięsa. Dla wielu stanowiły zwykłe tarcze strzelnicze. Polowania na nie trwały cały wiek XIX. Tymczasem już w połowie tego wieku nastąpiły symptomy spadku liczebności gatunku. Liczba zabijanych gołębi szybko przekroczyła liczbę ich narodzin. Utrzymaniu gatunku nie sprzyjał także fakt tego, że samica w jednej chwili wysiadywała tylko jedno jajo. Mimo ostrzeżeń bardziej świadomej części społeczeństwa, a nawet poruszenia sprawy w amerykańskim Kongresie, uznano że niebezpieczeństwa zagłady gatunku nie ma i kontynuowano naganny proceder. Kiedy rzeczywistość dotarła do szerszej świadomości społecznej było już za późno. Według niektórych źródeł ostatni żyjący na wolności gołąb wędrowny zginął w 1900 r., zastrzelony przez kilkunastoletniego chłopca. 14 lat później smutna historia gołębia wędrownego dopełniła się, gdy padł ostatni przedstawiciel tego gatunku przetrzymywany w ZOO.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz